Ferdydurke - streszczenie „w pigułce”
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
W kolejnym rozdziale wracamy do głównego nurtu narracji. Pimko zabiera Józia na stancję u państwa Młodziaków. Ma to być dom nowoczesny, hołdujący nowym prądom. Pimko uważa, że Młodziakowie nauczą Józia naturalności, czyli, że przestanie on w końcu udawać dorosłego. W młodość ma go ciągnąć nowoczesna pensjonarka – Zuta, córka Młodziaków. I początkowo – rzeczywiście – Józio jest dziewczyną zafascynowany. Za wszelką cenę próbuje przyciągnąć jej uwagę i przekonać Zutę, że on również jest nowoczesny. Im zresztą dłużej przebywa u Młodziaków przekonuje się czym tak naprawdę jest owa „nowoczesność” – najbardziej charakterystyczną jej cechą okazuje się swoboda obyczajowa i intelektualna ignorancja.

Józio zaczyna myśleć, że to wszystko, co widzi u Młodziaków też z pewnością jest jakąś pozą i że może rozbić tę przyjętą przez Młodziaków maskę. Zaczyna ich podglądać, później przeszukuje pokój Zuty. Kiedy znajduje w jej szufladzie plik listów miłosnych, wśród których są listy kolegi Józia ze szkoły Kopyrdy i profesora Pimki, rodzi się w jego głowie sprytny plan. W imieniu dziewczyny pisze dwa identyczne listy do Kopyrdy i Pimki i zaprasza ich obu do pokoju Zuty. Mają się tam dostać w nocy przez werandę. Przychodzą obaj, najpierw Kopyrda, później Pimko. Zaczajony za drzwiami Józio krzyczy, że w domu jest złodziej, aby zwabić do pokoju rodziców Zuty. Młodziakowie, widząc obu adoratorów (a szczególnie jednego dużo starszego), wpadają w gniew, zaczyna się bijatyka, w której stopniowo zaczynają brać udział wszyscy obecni. Wszyscy z wyjątkiem Józia, który wymyka się ukradkiem. Dołącza do niego Miętus (uwiódł właśnie służącą Młodziaków). Udają się na poszukiwanie prawdziwego parobka, którego odnalezienie jest marzeniem Miętusa.

Zgodnie z prawem symetrii – druga dygresja. Tym razem poświęcona oczekiwaniom pisarza wobec literatury. Mówi tu przede wszystkim o mękach złej formy, cierpieniach twórcy, wylicza powody tych cierpień, a także możliwości genezy dzieła. Po przedmowie następuje też drugie opowiadanie: Filibert dzieckiem podszyty. To nieprawdopodobna historia meczu tenisowego, w trakcie którego jeden strzał z pistoletu powoduje całą lawinę wydarzeń. W pewnym momencie mężczyźni zaczynają dosiadać kobiet jak koni. Filibert pyta zgromadzonych o to, czy ktoś chce obrazić jego żonę. Obrażana kobieta rodzi nagle dziecko, a Filibert nieoczekiwanie zostaje „podszyty dzieckiem”.

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 - 


  Dowiedz się więcej
1  Pylaszkiewicz (Syfon)
2  Człowiek stwarzany człowiekiem – filozofia formy
3  Ferdydurke - cytaty



Komentarze
artykuł / utwór: Ferdydurke - streszczenie „w pigułce”


  • Z "Ferdydurke" jest tak, że albo się ją kocha, albo nienawidzi. Nie można mieć do tego dzieła podejścia ambiwalentnego. Ale cóż... Ci, którzy nie rozumieją tej książki i nazywają ją bezwartościową, na zawsze pozostaną niewolnikami formy. O czym jest ta książka? O ucieczce w dziecko trzydziestoletniego mężczyzny? Może. O szkolnictwie w tamtych czasach? A jakże. O tym, co się dzieje we dworze pomiędzy parobkami a panami? Czemu nie. Ale ta książka jest przede wszystkim o formie. O tym, że jesteśmy od najmłodszych lat bombardowani kodem zachowań, których potem musimy całe życie przestrzegać. Ale ci, którzy tego nie widzą, nie dostrzegają też, jak wartościowe jest "Ferdydurke". Przyznam, że się uśmiałam czytając niektóre komentarze, jaka debilna jest ta książka. Ale potem zrobiło mi się naprawdę smutno, bo jesteście młodymi ludźmi, którzy dadzą sobie wmówić wszystko i nic nie wyciągną z życia.
    M. ()

  • Żałuję, że przeczytałam większość Waszych komentarzy. nie chcę Was urazić, ale 90% z Was wydaje mi się ograniczonymi półgłówkami. Zwłaszcza Andrzej, który chyba zrozumiał akt pójścia do szkoły w wieku 30 lat zbyt dosłownie... Ferdydurke wcale nie opowiada o oczywistościach, trzeba tylko umieć czytać między wierszami. Do czego skłania chociażby język (który jest arcydziełem). Aby umieć odczytać przesłanie należy mieć doświadczenie w analizowaniu tekstów, którego Wy widocznie nie posiadacie.
    pepperpot ()

  • Jak dla mnie książka jest oparta na tematyce klas uczniowskich istniejących aą do dziś. (kto lubi jak nauczyciel wpaja nam coś co wydaje się mu oczywiste i pełne podziwu? Jeżeli my sami nie czujemy zachwytu przez daną tematykę, sposób w jaki dzieło nawiązuje do życia codziennego, to czemu mamy udawać,że jest inaczej?) Jeżeli chodzi o ogol książki to tematyka wydaje się dziwna i po co niby pisać o tak wiadomych sprawach. Tylko pytanie... dlaczego tak mało ludzi po przeczytaniu tej książki i tak nie wie o co w niej tak naprawdę chodzi? Przecież jest niby tak banalna. Lecz czemu sposób w jaki jest napisana i język jest dla większości tak nieoczywisty ? Szanuje poglądy każdego, dla nie których jest to książka, która równie dobrze może być dziełem mistrza w danej epoce lub totalnym absurdem który nie porusza niczego co może być nieoczywiste.
    Sara (sarah93 {at} poczta.fm)

  • Zazwyczaj można sobie zadać nie do końca poprawne pytanie: Co autor miał na myśli ? Przy Ferdydurke pytanie to się zmienia i brzmi: Co brał autor ?
    Anonim ()

  • za jebista ksiazka polecam wszystkim fanom Harry'ego Pottera !! na prawde mega jołki ;) myśle że wszyscy co pisza że są spoko i ta ksiązka jest z dupy i nic nie wnosi są nie do konca rozwinieci intelektualnie i ich szansa na ponowny rozwoj stoi pod znakiem zapytania
    gombrowicz ()

  • Zabolala mnie wypowiedz Andrzeja.mam 38 lat i kończe LO,nie jeste nierobem.Ciężko pracuję i często zarywam noce nauką by ukończyć szkołę.Ale daję radę.
    aga (agatkaba {at} op.pl)

  • ktoś powiedział, że tą książkę można interpretować na wiele sposobów, ale jak zaczynam to robić to na lekcji polskiego dostaje pałe, bo nie wpasowałem się w klucz.
    maturzysta ()

  • Jedno wielkie dno... Chamstwo w państwie! Co za debil to gówno napisał! Beznadzieją jest to ze stary 30 letni byk idzie do szkoły i się uczy. Dla mnie jest pałą i nierobem. Pozdrowienia ;)
    Andrzej ()

  • Szczerze mówiąc, w ogóle nie zrozumiałam tej książki. Dopiero, gdy omówiliśmy ją na polskim, pojęłam, o co tak na prawdę chodzi. Widzę, że dużo ludzi pisze, jakie to jest dzieło i jaka ona jest wspaniała. Wybaczcie, ale dla mnie takie gadanie jest pseudointeligenckie, bo założę się, że nikt z was tak na prawdę się nią nie zachwyca. A że jest okrzyknięta dziełem, to powielacie to zdanie, w końcu ludzie wykształceni. Ale to moje wrażenie. Książka jest pomysłowa, nie powiem, choć dla mnie, umysłu ścisłego, lepiej jest, jak ktoś napisze coś wprost:)
    Kasia ()



Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)


Imię:
E-mail:
Tytuł:
Komentarz:
 





Tagi: