Ferdydurke - streszczenie szczegółowe
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
ROZDZIAŁ IX - Podglądanie i dalsze zapuszczanie się w nowoczesność

Józio rozmyśla, jak pozbawić Zutę jej nowoczesności. Zaczyna ją podglądać, co początkowo wzbudza w nim tylko coraz większą fascynację. Później dopiero zaczyna ją przedrzeźniać, naśladując jej siąkanie nosem, kiedy zaś Zuta wychodzi z domu przeszukuje jej osobiste rzeczy. Chce zburzyć harmonię panującą w jej otoczeniu. Widzi w jej sportowym pantoflu goździk, co uznaje za szczególnie trafny gest, umieszcza w nim okaleczoną przez siebie, ale wciąż żywą jeszcze muchę. Czyta wiersze w zeszycie Zuty i dopisuje własne przynoszące erotyczne skojarzenia tłumaczenie.

W pewnym momencie odnajduje plik listów miłosnych od rówieśników Zuty (w tym od Kopyrdy), ale także starszych mężczyzn (w tym profesora Pimki). I wówczas rodzi się w jego głowie plan następujący: pismem Młodziakówny pisze dwa listy:
Jutro, w czwartek, o 12-tej w nocy zastukaj do okna z werandy, wpuszczę. Z.
i zaadresował, jeden do Kopyrdy, drugi do Pimki. Nie ma jeszcze pojęcia, jak skończy się cała afera, kiedy dwaj adoratorzy się spotkają – cel jednak jest jasny: ośmieszyć Pimkę Kopyrdą i Kopyrdę Pimką.

ROZDZIAŁ X - Hulajnoga i nowe przyłapanie

Rano bohater obserwuje rodzinę Młodziaków z ukrycia – kobiety podczas kąpieli, widzi też, że inżynier zaczyna zachowywać się infantylnie. W nowoczesnym domu daje się wyczuć napiętą atmosferę, Młodziakowie wyraźnie boją destabilizującego wpływu na utarty porządek w domu nowo przybyłego lokatora. Tylko Zuta pozostaje spokojna i nie wyłamuje się ze swej roli nowoczesnej pensjonarki.

Nadchodzi wreszcie wieczór, a wraz z nim chwila prawdy. W środku nocy do okna Zuty puka Kopyrda, ta nie daje po sobie poznać zaskoczenia i wpuszcza go do środka. Józio podglądający całą sytuację przez szparę w drzwiach podziwia jej spokój i opanowanie. Zuta pierwsza chwyta Kopyrdę za włosy i całuje go – to wyraz jej obyczajowego wyzwolenia. Wtem jednak słychać drugie pukanie do okna i pojawia się Pimko. Daje wyraz swojemu zaskoczeniu listem Zuty i marzy o tym, by się z nią spoufalić. W tym momencie ukryty za drzwiami Józio zaczyna krzyczeć, że w mieszkaniu jest złodziej. Pimko i Kopyrda chowają się w szfach. Przybiegają Młodziakowie, a sprytna pensjonarka udaje, że śpi. Józio otwiera szafę z Kopyrdą – rodzice pozostają jeszcze w roli nowoczesnych i nie tylko nie mają nic przeciwko obecności Kopyrdy, a wręcz ganią Józia za wtrącanie się w nie swoje sprawy. Wtedy bohater otwiera drugą szafę i oczom Młodziaków ukazuje się Pimko. To jednak – jak się okazuje – dla nich już za wiele. Dwóch mężczyzn i do tego jeden dużo starszy od ich córki. Pimko pokrętnie tłumaczy swoją obecność, inżynier wpada w gniew i policzkuje profesora, a następnie zaczyna szarpać się z Kopyrdą. Dołącza do nich Młodziakowa, która chce pomóc mężowi, a ostatecznie także i Zuta. Z zamieszania, jakie wyniknęło z tej bijatyki korzysta Józio i wymyka się z domu Młodziaków, wyzwalając się jednocześnie od narzucanych mu tu form. W ostatniej chwili dołącza do niego Miętus, który właśnie uwiódł w końcu służącą i udają się na poszukiwanie parobka.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 - 


  Dowiedz się więcej
1  Kompozycja, język, narracja w „Ferdydurke”
2  Znaczenie tytułu powieści
3  Ferdydurke - streszczenie „w pigułce”



Komentarze
artykuł / utwór: Ferdydurke - streszczenie szczegółowe


  • Mistrz słowa, jeden z niewielu pisarzy, którzy potrafią tak władać słowem i językiem, aby wciągnąć na kilka wieczorów, by rozkoszować się ich dziełem. Jest to książka napisana językiem wspaniałym, trafiającym. Streszczenie - przydatne. Lektura - przede wszystkim, bo wspaniała.
    Mehow (poecko {at} onet.pl)

  • a moim zdaniem ta książka jest dobra nawet dla rekreacji. Nie jest długa a do tego z humorem. Jedna z ciekawszych lektur chociaż nie wnosząca zbyt wiele do wiedzy (wątpliwe żeby była na maturze). Mnie się podobała.
    Barti ()

  • Uwielbiam toż dzieło, bardzo. Boje się tylko ze omawianie go na lekcji, zmniejszy entuzjazm. Lecz jeżeli nie zniszczyli mojego interpretowania Baudelaire, to może i Gombrowicz się obroni. :)Pozdrawiam.
    mockasin (k.sibiga {at} wp.pl)

  • Autor książki musiał być baaardzo naćpany w momencie kiedy ją pisał. Większych głupot nigdy nie czytałam, modle sie, żeby przypadkiem na maturze mi się ta lektura nie trafiła, samo zadanie klasowe z niej będzie wielkim wyczynem.
    Ona ()

  • Szkoda, że nie potraficie docenić tego dzieła. Gombrowicz posiadał niesamowitą wręcz zdolność zauważania i obśmiewania społecznych patologii. Jeśli chcecie go zrozumieć, a nie potraficie tego uczynić tylko po przeczytaniu jego utworów to polecam zapoznać się z komentarzem Błońskiego "Forma, śmiech i rzeczy ostateczne. Studia o Gombrowiczu". W sumie sam Gombrowicz twierdził, że im czytelnik inteligentniejszy tym literatura bardziej zrozumiała. Żałuje, że uważacie jego dzieło za "gówno" czy "dyrdymały" tylko dlatego, że nie jesteście w stanie ich zrozumieć.
    Timo ()

  • Dziewczyna :) .. jak mamy myśleć samodzielnie, jak na maturze narzucony jest klucz odpowiedzi, no powiedz ?! Analizując i interpretując dany fragment tekstu mogłabym puścić wodze fantazji i pisać to, co mi się wydaję, co wg mnie jest trafne, a nie to, co mi przekazał nauczyciel polonista "bo tak musi być". Na moje, sprawdzanie tekstu z kluczem odpowiedzi jest bez głębszego sensu i samodzielne ogranicza myślenie ucznia. that's all.
    XYZ ()

  • Siedzę teraz nad streszczeniem i manruje czas przed maturą czytajac takie barachlo jakim jest ta książka, to ze jakiś nieudacznik byl na bani i napisał takie gówno,do którego potem zacni humaniści doprowadzili intepretacje zabiera mi cenny czas. Chcialam przecyztać tą ksiażkę bez streszczenia ale tego po prostu się nia da. Polski jest mi niepotrzebny w ogóle, ale żeby nie popelnić jakiegoś walonego blędu kardynalnego teraz siedzę i zapewne setki maturzystów też i czytają takie kały jak to.Dodajac,że czytam streszczenie które ma 20 stron bo przecież to posraństwo jest tak posrane do potęgi że po krótkim i tak nic sie nie dowiem. Mimo,że teraz z nie wiem ilu super inteligentnych humanistów skarci mnie za moje plebejskie myślenie powiem jeszcze raz żeby chociaż trochę ulżyć sobie w niedoli czytania streszczenia tej lektury ze ta książka to GÓWNO GÓWNO GÓWNOOOOOO !
    gal ()

  • A ja pier**** takie lektury... Nauczycielka polskiego przed feriami nam zapowiedziała tę książkę, z powodu jej choroby oglądaliśmy film, właściwie coś w rodzaju przedstawienia teatralnego (takie jak w TVP1 puszczają czasami)... Wtedy, na lekcji, gardziłem tą lekturą, ale czytając w domu pierwszy rozdział - kur**, straciłem dobre 20 minut mojego cennego życia na takie idiotyzmy, głupoty, pierdoły. Rozumiem zabawy językowe, ale tego ściucha nawet nie chce się czytać...
    Damian ()

  • Mam ochotę zjeść własne buty jak czytam wasze komentarze ;P Nie no każdy ma własne zdanie, ja rozumiem że się Gombrowicz może nie podobać, no jest dziwny. Ale ja go kocham chyba ponad własne życie. Pozdrawiam :)
    xyz ()

  • Ater nie przepraszaj za ewentualne błędy. Nie jestem pewna czy ktoś Twój komentarz w ogóle przeczyta ;) Sam koniec rzucił mi się w oczy. Książkę przeczytałam. Streszczenie moim zdaniem dobre.
    Matematyczka ()

  • Ksiązka jest denna dziwię się że musiamy czytać taki szit sam autor napisał koniec i bomba akto czytał trąba nic dodać nic ująć dzit nad szitami dziękuję
    Gosia (beata1123 {at} onet.eu)

  • JĘZYK POLSKI szczerze to zastanawiam się do czego mi ta lektura będzie potrzebna jak wybieram się na studia całkiem niezwiązane z tym przedmiotem. Zastanawiam się do czego ten kraj chce dojść nauczając tak nie udolnie i przekonując że wszystko jest dobrze. Zastanawiam się po co człowiekowi przedmiot jezyk polski skoro będzie pracował w biurze projektowym, na budowie czy będzie składał lampki w fabryce lampek. Nauczanie tak debilnych rzeczy jak interpretacji wiersza który napisał jakiś gość który był zły na cały świat lub jakiś pijak napisał wierszyk kompletnie niezrozumiały dla ludzi współczesnych i teraz trzeba go interpretować i domyślać się co pijaczek miął wtedy na myśli. JEZYK POLSKI A KONKRETNIE SPOSÓB NAUCZANIA JEGO JEST TAK IDIOTYCZNY JAK POLITYKA TEGO KRAJU !!!!!!!!
    TOmek ()

  • Przeczytałam jedynie kilka rozdziałów, pomimo, że WSZYSTKIE inne lektury przeczytałam. Czytanie ma dla mnie sens, zmusza do myślenia nie wg schematów, ale samodzielnego. Wielokrotnie nie zgadzałam się z ogólnie przyjętą interpretacją, szkoła nie zabija jednak całkowicie kreatywności,informuje nas jedynie, w jaki sposób krytycy rozumieją to dzieło. Odnosząc się do przedmiotów ścisłych, przecież też uczymy się teorii i twierdzeń, które wymyślili, obliczyli, wydedukowali wielcy naukowcy. Dodam: bardzo mi się podoba poezja romantycznych poetów, Słowacki pisał przejmujące dla mnie wiersze. A Gombrowicz, jak dla mnie sprzeciwia się uznawanym wartościom, jest cynikiem i żadnym wielkim artystą. Takie rzeczy, jakie napisał, opowiadają ludzie "po jednym mocnym." Dla mnie żaden wielki artysta. Nie dorasta wieszczom do pięt, co sam przyznał- nie ma ucieczki przed niedojrzałością- "pupą". Dla niego nie ma. Dla myślących ludzi- zawsze jest. Streszczenie- było mi bardzo potrzebne, bo będę miała spr z tych "dyrdymałów" tzn. przepraszam: z książki wielkiego artysty ;p
    Dziewczyna :) ()

  • Jak możecie tak obrażac ten utwór?! Nie macie dystansu i nie chcecie na nic spojrzeć z innej strony.trzeba się skupić i myśleć o czym się czyta a nie tylko bezmyślnie składać litery!!!
    Lajlka (123 {at} vp.pl)

  • Ten kto narzeka na Ferdydurke nie wie chyba co go czeka przy czytaniu Szewców. Przy Szewcach Ferdydurke jest całkiem przyjemne, w pewien sposób nawet zabawne, chociaż ma więcej stron to czyta się o niebo lepiej. Trochę już książek przeczytałam i Szewcy to zdecydowanie najgorsza z nich...
    Anonim ()






Tagi: